Wpis w blogu użytkownika
yatsec
Dodano: 2 lata temu
Blog odwiedzono 860 razy
Data wydarzenia: 16.01.2022
Podsumowanie 2021
Kategoria: obserwacja
Wydawało mi się na samym początku roku, że nie będzie on obfitował w duże zmiany w parku maszynowym, że nastąpi lekka redukcja trzody ale jak zwykle życie dopisało swój scenariusz. Jak widać próbuję swój zakupoholizm zwalić na życie.
Rok zatem zaczynałem z postanowieniem pozbycia się dwóch aut, które były mi niepotrzebne.
BMW serii 5, które kupiłem w 2018 roku jako samochód na zimę służył w zasadzie niewiele, więcej stał niż jeździł. Zrobiłem nim przez 3 lata 26.700km a to niecałe 9 tys. rocznie. Sprzedałem ją w końcu w czerwcu ale przy okazji zaprzyjaźniliśmy się z nową właścicielką i samochód wraca do mnie na serwis. Samochód zmienił imię z Gertrudy na Bożenę.
Kolejnym autem przeznaczonym na sprzedaż była Toyota Corolla odziedziczona po rodzicach, która nie doczekała się nigdy swojego konta na AwC bo mało nią jeździłem.
Mama zakupiła to auto w 2010 roku od swojej koleżanki, 1 właścicielki z przebiegiem ok 35 tys. Początkowo używała jej do pracy ale bardziej do kręcenia się po mieście i sporadyczne na dłuższe wyjazdy do ok. 2017 roku, kiedy ze względu na stan zdrowia nie mogła już prowadzić.
Po jej śmierci jeździł nią jeszcze ojciec, który trochę poobdzierał samochód dookoła ale sukcesywnie starałem się naprawiać wszystkie przygody. Jeździł nią mniej więcej do drugiej połowy 2020 roku kiedy też podupadł na zdrowiu i samochód praktycznie stał.
Po śmierci ojca jeździłem nią na zmianę z BMW ale aut było zdecydowanie za dużo i Corolla znalazła nowego właściciela także w czerwcu z przebiegiem ok 105 tys. Przez 11 lat zrobiła w sumie ok. 70 tys. km. Na zdjęciu wyrwana po kilku miesiącach postoju.
W lutym, zupełnie przypadkiem, kupiłem Rottweilera czyli Jeepa Cherokee. Auto dziwne. Zarazem straszne i fajne, całkowicie mi niepotrzebne i pomimo absolutnego niedopasowania do moich potrzeb, wspominam z sympatią. Tak czy siak, było przeznaczone na sprzedaż i finalnie odjechało we wrześniu z nowym właścicielem, przejeżdżając ze mną jakieś 6 tys. km w 7 miesięcy.
Zostając w klimacie aut terenowych, pod koniec kwietnia sprzedałem Parchero, które miałem od sierpnia 2020. Bardziej z ciekawości niż realnej potrzeby. W zasadzie głownie stało i się ciągle w nim coś naprawiało niż realnie jeździło. Zdołałem naliczyć ok. 1700km. Odkupił go ode mnie gość z którym do dziś utrzymuję kontakt.
Pomogłem mu w zasadzie dokończyć mój projekt bo podpowiadałem co jeszcze należałoby zrobić i jak. Włącznie z radiem, sposobem wykończenia felg i oponami szło dokładnie według mojego pierwotnego planu.
Sprzedawanie specyficznych samochodów jak widać przyczynia się do zawiązywania nowych znajomości bo kupują je najczęściej ludzie związani z branżą.
Parchero też nie zagrzało długo u niego miejsca bo jakiś miesiąc temu zakupił je fanatyk tego modelu, który posiada kilka sztuk ale nadal pozostaje w Krakowie.
Odelżony o te kilka samochodów w sierpniu kupiłem wymarzonego w dzieciństwie Cadillaca Allante, którego zdołałem zarejestrować, zacząć naprawiać …i nie skończyłem. Cały czas stoi i czeka aż się w końcu za niego zabiorę, zamówię części i naprawię do końca. Nie licząc jednego zlotu nigdzie nim nie jeździłem bo cały czas jest problem z trzymającym zaciskiem prawego przedniego koła, który czeka w kolejce na swój dalszy ciąg. Muszę zasięgnąć rad jankesów, zrzeszonych w dwóch klubach tego modelu, żeby podpytać o jakieś rozwiązania. I to trzeba się spieszyć bo te kluby przypominają domy starców.
Stara gwardia zasadniczo jeździ sporadycznie jak na klasyki przystało ale też niewiele się w nich dzieje w sensie napraw. Mimo, że każde auto wymaga jakiejś drobnej lub grubszej interwencji.
Dziwka stoi od ponad roku w garażu i nawet nie byłem sprawdzić czy tam jest. Musze w końcu zdecydować czy chcę zaczynać remont czy sprzedać ją tak jak stoi. Bo o tym, że ją sprzedaję zadecydowałem w zasadzie w momencie kupienia Oberdziwki. Bo taniej i lepiej było kupić lepszą niż lepić gorszą.
Idąc za ciosem Oberdziwka przejechała ledwie ok 1000km w zeszłym roku. Warte odnotowania jest to, że zajęliśmy drugie miejsce w próbie sportowej na Rally Gala 2021, 2 Rundzie Turystczno Motorowych Mistrzostw Okręgu Opolskiego, zorganizowanych przez PZMOT z czego załączam zdjęcie.
Lex jeździł więcej bo służył trochę jako auto zastępcze kiedy było trzeba wziąć więcej niż 1 osobę i pojechać w trasę do czego się znakomicie nadaje. Zebrało się tego trochę ponad 4 tys. km, odwiedzając m.in. memoriał (pamiątkowy kamień) Mariana Bublewicza niedaleko Lądka Zdroju gdzie w 93 roku zaliczył ostatnią swoją kraksę. Dołączam foto.
Yoko Ono lub Jej Obrzydliwość jak kto woli zrobiła ponad 3 tys. km czym w zasadzie jestem trochę zaskoczony bo wydawało mi się, że więcej stała niż jeździła. Z nią mam w zasadzie niekończącą się epopeję napraw i poprawek. Nie ,żeby ich było bardzo wiele a raczej chodzi o terminowość usług. Chyba 3 miesiące stała na kołkach bo jedna z regenerowanych w 2020 roku felg wróciła na gwarancji ze względu na małe purchle, które się zrobiły pod lakierem.
Kiedy raz pojechałem zobaczyć ile to jeszcze potrwa do Oświęcimia, gdzie mieści się firma, musiałem wracać na lawecie, bo poprzedniego dnia zmieniliśmy pompę paliwa na oryginalny typ i gaźnik sobie z nią słabo radził a na deser na rondzie wyskoczył mi wężyk paliwa lejąc benzyną po całej komorze. Wolałem lawetę niż pożar.
Zrobiliśmy z jej pomocą fejkową okładkę katalogu z 84 roku, którego nie było. Na focie.
Ponadto wściekle mi się grzało prawe tylne koło bo był tam oryginalny cylinderek w stanie agonalnym. Jako, że kupiłem poprzednio ostatnią w Europie sztukę, kolejną musiałem zamawiać w USA. Na szczęście pasowała, choć na amerykański rynek wychodziła inna specyfikacja i silnik.
Szykuje mi się wymiana oryginalnego jeszcze łańcucha rozrządu ale nie zabrałem się jeszcze za kompletowanie części, które są bardzo trudne do znalezienia.
Na zwieńczenie problemów aktualnie nie mogę jej odpalić bo chyba ostatnia regulacja gaźnika nie powiodła się w 100% i będzie wymagała kolejnej poprawki.
Dinozaur przejechał jakieś 1400km w okresie od czerwca do września, głownie wożąc nowożeńców bo pozwala mu to się poruszać i przynajmniej zwraca się koszt paliwa, które lubi w większych ilościach. Wystąpił też w jednym teledysku Czeka mnie naprawa licznika bo słychać już, że się wyrabia mechanizm linki.
Szkoda, że z kalendarium corocznych imprez wypadła Motolegends i nie wiadomo czy kiedykolwiek wróci. Udało się nam w zeszłym roku być najliczniejszą grupą z największym stoiskiem i zapowiadało się, że dopiero się rozkręcamy. Niestety ktoś rozkręcił imprezę na śrubki i pogubił.
W październiku wiedziony impulsem i żądzą kupienia starego diesla, który mógłby mi służyć jako daily, natrafiłem na Grzybicę czyli Corollę E8 z polskiego salonu. Miała przegląd, ubezpieczenie i była w dobrym stanie mechanicznym. Przejeździłem nią do końca listopada jakieś 1500km i od tego czasu stoi w warsztacie bo postanowiłem wymienić zużyte poduszki silnika co się okazało mission impossible bo nie ma nic, nigdzie. W końcu znalazłem w Japonii jedną dostępną rzekomo sztukę, zamówiłem, zapłaciłem 120 dolarów (!) i po dwóch dniach dostałem wiadomość, że przepraszają, że jednak nie ma tego na stanie, towar już nieprodukowany i zwracają pieniądze.
Nie znalazłem na całym świecie żadnych zamienników i w końcu skontaktowałem się z firmą, produkującą elementy metalowo-gumowe, która rzekomo znalazła na końcu świata jakiś zamiennik i mają mi go przysłać w przeciągu 2 tygodni. Pożyjemy, zobaczymy.
W tym samym czasie skonstatowałem, że na zimę to się jednak nie nadaje bo szkoda tego samochodu, części nie ma i praktycznie dowolna stłuczka czy awaria wyłącza ją z użytkowania na długo lub na zawsze. Na daily może pojeździ w lecie, kiedy drogi nie przypominają zupy solnej. Mam w planach zrobienie kilku małych dziurek w podwoziu i konserwację.
No i dochodzimy do premiery finałowej. Byłem bliski kupienia Mercurego Grand Marquisa bo auto zacne ale po pożyczeniu go sobie na weekend okazało się, że tego się nie da zaparkować w centrum Katowic.
Z braku daily naprędce kupiłem od kolegi Volvo C30 bo miałem już dość szukania i wydziwiania bo tak naprawdę nic nie spełniało moich idiotycznych kryteriów. Volvo ma diesla, jest małe i jakoś jeździ bo to 2 litry a nie podstawowe 1.6.
Jest trochę zaniedbane ale właśnie się naprędce ogarnia a jeszcze popsutym zdołałem zrobić 1600km w pierwszym tygodniu grudnia kiedy Grzybica poszła na kołki.
W ramach zapóźnionej promocji przesyłam specjalnie dla MarcinaGP fotki z Rzepaku 2021
Chyba wystarczy tego nudzenia. Dziękuję za uwagę i szerokości w 2022
Ostatnia aktualizacja: 16.01.2022 22:18:08
Najnowsze blogi
Auto do kasacji? W Łodzi zrobisz to szybko i bez stresu! Sprawdź szczegóły na stronie.
https://auto-szrot-kasacja-pojazdow.pl/lodzkie/lodz
Dodano: 15 dni temu, przez niki129
Miałem sprzedać Audi ale jakoś było mi żal tamtego auta wystawiłem równolegle na sprzedaż forda. Ogłoszenie wisiało 3 tygodnie, pierwszy telefon, oglądający finalnie auto sprzedane. ...
8
komentarzy
Dodano: 23 dni temu, przez darek-k
Objaw był taki że auto raz opadało, sam tył, i podczas podnoszenia w pewnej chwili jak z procy do góry poszedł, usterka się pogłębiała, że już nawet podczas jazdy potrafił wystrzelić do ...
5
komentarzy
Marki społeczności
Szukaj znajomych
Brakuje przedstawicielstwa handlowego Mutlu na Polskę. Produkt eksploatowany 11 lat w trybie miejskim, w zasadzie od listopada '21 stoi na posesji... i dalej trzyma ponad 12V. I odpala...
Jak widać też długowieczny.
A co do garaży to sprawdzałem ceny w tej samej firmie z usług której korzystałem ponad rok temu i ceny wzrosły o 50%.
Wiata też jest dobrym rozwiązaniem.
Fajowy wpis, piękny rozdział motohistorii
Memoriał Bublewicza swego czasu mijałem regularnie Stilo, śmigając służbowo do Stronia Śląskiego. I za każdym razem przystawałem choć na chwilę... Był bohater...
Gdzie Ty to wszystko trzymasz, ja mam dwa auta i czasami jest tłok na posesji.
Szerokości.
Nie musiałem sprawdzać czy przeczytasz bo i tak zapewne czytamy wszyscy wszystko co się tylko pojawia przy tej ilości wpisów
Przeczytałem całość z ciekawością, bo i było o czym To zdanie o mnie specjalnie pewnie na końcu żeby sprawdzić czy przeczytam Ale powiem Ci (napiszę?), że są jeszcze sprytniejsi, bo podstępnie wplatają mnie czasami w środku tekstu i czekają czy dojrzę, łotrzyki
Zacnie wygląda Twój park maszynowy
Widziałem niedawno 130 Pininfarina (oczywiście nie tego na fotce) i powiem Ci: Chcę to!
Dzięki za rzepak tego mi brakowało